Dlaczego wciąż myślimy o kontenerach?
– To taki kontener? To pytanie regularnie pojawia się podczas rozmów z osobami, które dopiero zaczynają interesować się budową domu. Trudno się temu dziwić. Przez lata właśnie kontenery były najbardziej widocznym przykładem obiektów powstających z gotowych elementów. Widzieliśmy je na placach budowy, przy inwestycjach drogowych, jako zaplecza biurowe czy tymczasowe pawilony. Dla większości Polaków były pierwszym kontaktem z budownictwem modułowym.
Do tego dochodzi jeszcze jedno skojarzenie – prefabrykacja. W Polsce słowo to przez lata oznaczało przede wszystkim wielką płytę. Dla jednych symbol szybkiej odbudowy kraju, dla innych synonim powtarzalności, niskiej jakości i ograniczonych możliwości projektowych. Choć od tamtej technologii minęło już kilkadziesiąt lat, skojarzenie pozostało.
– To bardzo naturalny mechanizm. Nasz mózg lubi upraszczać rzeczywistość i opierać się na pierwszych znanych skojarzeniach. Jeśli przez lata moduł kojarzył się z kontenerem, trudno oczekiwać, że z dnia na dzień zaczniemy wyobrażać sobie nowoczesny dom jednorodzinny. Tymczasem współczesne budownictwo modułowe nie ma z kontenerami wiele wspólnego. Tylko tyle, że również wykorzystuje gotowe elementy. Na tym podobieństwa praktycznie się kończą – mówi Ewelina Kraszewska, Product Manager marki Unifamily.
To zresztą nie tylko polska specyfika. Jeszcze kilkanaście lat temu również w wielu krajach Europy Zachodniej budownictwo modułowe kojarzyło się przede wszystkim z obiektami tymczasowymi. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Według danych przytaczanych przez branżowych analityków ponad 80% nowych domów jednorodzinnych w Szwecji powstaje z prefabrykowanych elementów przygotowywanych w fabrykach. W Polsce nie obserwujemy jeszcze takiej skali, jednak świadomość rośnie, a wraz z nią popularność technologii modułowej.
Polska znajduje się na innym etapie rozwoju tego rynku, ale zmiana jest wyraźnie widoczna. Według analiz Spectis wartość krajowego rynku budownictwa modułowego sięga już około 5 miliardów złotych, a prognozy zakładają dalszy wzrost w najbliższych latach.
Modułowość opisuje technologię, nie wygląd domu
Największym nieporozumieniem jest przekonanie, że słowo „modułowy" opisuje to, jak wygląda budynek. W rzeczywistości opisuje ono przede wszystkim sposób jego powstawania.
Wyobraźmy sobie dwie budowy. Na pierwszą codziennie przyjeżdżają kolejne dostawy materiałów. Fundamenty, ściany, dach, stolarka, instalacje – wszystko powstaje etap po etapie bezpośrednio na działce inwestora. W drugim przypadku większość prac odbywa się wcześniej – w hali produkcyjnej. Tam powstają gotowe moduły wyposażone już w konstrukcję, izolację, okna, instalacje, a często również część wykończenia. Na miejsce budowy trafiają gotowe elementy, które są montowane w jedną całość.
To właśnie dlatego budownictwo modułowe zaliczane jest do technologii off-site construction, czyli budownictwa, w którym znacząca część procesu realizowana jest poza placem budowy. Największą korzyścią nie jest sam montaż, ale możliwość prowadzenia produkcji w kontrolowanych warunkach – niezależnie od pogody, z powtarzalną jakością wykonania i dokładnym planowaniem kolejnych etapów. Efekty odczuwają nie tylko inwestorzy. Krótszy czas prac na działce oznacza mniej hałasu, mniej transportów, mniej odpadów budowlanych i mniejszą uciążliwość dla najbliższego otoczenia. To właśnie dlatego technologia modułowa coraz częściej wpisuje się w dyskusję o zrównoważonym budownictwie – nie tylko ze względu na efektywność procesu, ale również jego wpływ na środowisko i sąsiedztwo.
– Często słyszymy pytanie, czym dom modułowy różni się od tradycyjnego. Odpowiedź brzmi: po zakończeniu budowy bardzo często nie różni się niczym. Dom wygląda i funkcjonuje tak samo. Różnica polega na tym, gdzie i w jaki sposób został zbudowany. Modułowość nie definiuje architektury. Definiuje organizację procesu budowy – wyjaśnia Ewelina Kraszewska.
To właśnie dlatego w technologii modułowej powstają dziś nie tylko domy jednorodzinne, ale również szkoły, hotele, akademiki czy budynki wielorodzinne. O wyborze tej metody coraz częściej decyduje nie wygląd gotowego obiektu, ale przewidywalność technologii, możliwość utrzymania wysokiej jakości wykonania i krótszy czas realizacji.
Skojarzenia budownictwa modułowego z kontenerami odchodzą już do historii. Tak samo jak przekonanie, że prefabrykacja oznacza kompromis. Współczesne budownictwo modułowe nie próbuje zastąpić tradycyjnego. Po prostu proponuje inny sposób dojścia do tego samego celu – trwałego, funkcjonalnego i pełnowartościowego domu.
Źródło informacji: run the brand