John Wayne, Gary Cooper, Gregory Peck, a ze współczesnych Kevin Costner i Clint Eastwood to wybitni aktorzy, przedstawiciele hollywoodzkiego kina umieszczonego w realiach westernowych. To twardzi, nieugięci strażnicy prawa walczący bezpardonowo z koniokradami, bandytami i wszelkim złym "elementem", to również kowboje, traperzy i osadnicy na Dzikim Zachodzie. Scenerię większości zrealizowanych filmów tworzą przede wszystkim rozległe prerie, rancha z domami i zagrodami, jakieś małe miasteczka, a w nich kilka, kilkanaście drewnianych domów, saloon, sklep ze "wszystkim", dom pogrzebowy i biuro szeryfa z więzieniem, kościół i cmentarz, itp. Jest to, można powiedzieć, taki filmowy "standard". Wiemy też doskonale, że to co w filmie, nie do końca musi być prawdą. Często to licentia poetica - wolność twórcza, pozbawiona wierności w opisie faktów. Czy oznacza to, że nasze wyobrażenie o pionierach przemierzających szlaki, a raczej tworzących je ze wschodu na zachód kontynentu północnoamerykańskiego, to czysta fikcja? Sprawdzimy.
Będzie nas interesował okres największej migracji ludności, przypadającej na drugą połowę XIX wieku i początek XX.

Ponieważ artykuł dotrze do budowlańców, skupimy się przede wszystkim na elementach dotyczących tejże branży. Po pierwsze, powinniśmy uświadomić sobie, o jakim obszarze będziemy mówić. Teren ten to tzw. Wielkie Równiny, znajdujące się w środkowej części Ameryki Północnej (w Kanadzie i USA), biegnące z południa na północ wzdłuż wschodniego przedpola Kordylierów, od środkowego biegu Rio Grande do niziny rzeki Mackenzie. To do zagospodarowania teren "raptem" o 4.000 km długości i od 500 do