Procesy cywilne w sprawach o roboty budowlane lub odszkodowania niemal zawsze ogniskują się wokół pieniędzy. Wynika to z przyjętej w polskiej doktrynie prawa cywilnego metody dyferencyjnej, tzw. teorii różnicy, najpełniej opisanej przez prof. Zbigniewa Radwańskiego w „Zobowiązaniach – część ogólna” [1]. Choć orzeka sędzia, to o liczbach decyduje biegły [2]. W praktyce pojawiają się pytania o „biegłego ds. kosztorysowania”, mimo że taka specjalizacja nie została zdefiniowana w przepisach. Kosztorysowanie na potrzeby postępowań sądowych nie jest bowiem odrębną dyscypliną naukową. Mimo tego biegły musi wykazać się umiejętnością łączenia wiedzy inżynierskiej, ekonomicznej i procesowej.
Wyzwania biegłego w procesie budowlanym
Sporządzenie kosztorysu na potrzeby sądu istotnie różni się od przygotowania oferty przetargowej czy kosztorysu inwestorskiego w procesie inwestycyjnym. W tym przypadku biegły, zwłaszcza gdy opinię wystawia specjalista z doświadczeniem projektowym lub wykonawczym, nie jest jedynie użytkownikiem programu kosztorysowego, ale także autorem wniosków wynikających z pogłębionej analizy technicznej.
Rola biegłego w tym zakresie jest bardzo ważna, bo ma on przypisanych kilka funkcji:
- rekonstruuje stany z przeszłości – niejednokrotnie wycenia roboty, które zostały ukryte, wykonane wadliwie lub uległy zniszczeniu na długo przed zleceniem opinii,
- wypełnia luki dowodowe – gdy brakuje dokumentacji projektowej lub powykonawczej, musi odtworzyć technologię robót, by móc ją rzetelnie wycenić,
- weryfikuje poziom cen rynkowych – sąd nie pyta o to, ile wykonawca chciał zarobić, ale jaka była uzasadniona wartość rynkowa robót w określonym czasie i miejscu.
Wszystko to powoduje, że kosztorysowanie przed sądem nie jest jedynie czynnością techniczną, lecz przede wszystkim procesem analitycznym. Biegły musi przełożyć skomplikowaną rzeczywistość placu budowy na wartości ekonomiczne możliwe do wykorzystania przez sąd w trakcie rozstrzygania sprawy.
Pułapka „katalogowego” myślenia
Panuje błędne, choć powszechnie utrwalone przekonanie, że kosztorysowanie sprowadza się do mechanicznego „podstawienia cen”, np. do katalogów nakładów rzeczowych. W przypadku opiniowania na rzecz sądów jest to jeden z najbardziej szkodliwych mitów. Takie podejście nie tylko obniża wartość dowodową postępowania, ale często prowadzi do błędnych rozstrzygnięć.
W praktyce wielu uczestników procesu budowlanego (czasem także sędziowie) traktuje katalogi nakładów rzeczowych [3] jako źródło prawa. Nic bardziej mylnego. Obecnie stosowanie katalogów nie jest obowiązkowe. Są one jedynie narzędziem pomocniczym, „słownikiem” nakładów, który w wielu przypadkach jest nieadekwatny do realiów. Jedyne obowiązujące w polskim prawie przepisy dotyczące metod kosztorysowania, zawarte w rozporządzeniu [4], odnoszą się wyłącznie do zamówień publicznych. Ma to zasadnicze znaczenie dla biegłego sądowego: ustawodawca sformalizował zasady wyceny tam, gdzie wydatkowane są środki publiczne, pozostawiając sferę sporów cywilnych (firma-firma, firma-konsument) w obszarze swobody dowodowej. Oznacza to, że biegły nie tylko może, ale wręcz powinien odstąpić od sztywnych metodologii „publicznych” czy „katalogowych”, jeśli nie pozwalają one na rzetelne ustalenie wartości szkody lub wynagrodzenia – zgodnie z realiami rynkowymi.
Złożoność kosztorysowania procesowego
Prawidłowa praktyka wymaga od biegłego równoległej pracy na wielu poziomach, które można pogrupować na trzy obszary (zestawienie w tab. 1).
I. Rzetelność i analiza
Gdy brakuje odpowiednich przepisów, to na biegłym spoczywa odpowiedzialność za dobór sposobu kosztorysowania. Rozstrzygnięcie, czy zastosować gotowy katalog, czy przeprowadzić analizę indywidualną, staje się decyzją merytoryczną, a nie formalną. Dlatego tak ważne jest, aby na tym etapie uniknąć opisanej pułapki katalogowego myślenia.
Decyzje biegłego, choć autonomiczne, obarczone są ryzykiem błędu. Aby do tego nie doszło, konieczne jest krytyczne i odważne podejście. Jeśli biegły, szukając „bezpieczeństwa w tabelkach”, przyjmuje nakłady z przestarzałych katalogów do wyceny nowoczesnych technologii, która w tych bazach nie istnieje, dopuści się błędu. Próba „dopasowania” starego opisu katalogowego do współczesnych rozwiązań budowlanych jest działaniem nieuzasadnionym. Rzetelność wymaga od biegłego zawodowej odwagi, by odejść od katalogu, jeśli ten nie przystaje do rzeczywistości technologicznej i zastąpić go precyzyjną kalkulacją własną.
Biegły, który w obawie przed zarzutami stron ucieka w bezpieczne, ale nieadekwatne KNR-y, de facto rezygnuje ze staranności na rzecz pozornego obiektywizmu. Niekwestionowana rzetelność to przyznanie, że technologia wymaga wyceny indywidualnej i jej logicznego uzasadnienia.
Należy zauważyć, że w dynamicznie zmieniającym się świecie współczesna technika budowlana wyprzedza bazy normatywne o dekady. Przykładem mogą być okładziny z płyt wielkoformatowych (spieków), posadzki z mikrocementu, systemy inteligentnego budynku i wiele innych.
W takich przypadkach koniecznością pracy biegłego jest:
- kalkulacja po uprzednim zbadaniu rynku – w przypadku braku analogii w KNR-ach biegły ma obowiązek poszukać rozwiązania poza oprogramowaniem kosztorysowym; prawidłową praktyką jest zbadanie rynku ofertowego – analiza cenników firm specjalistycznych i wykonawczych oraz dostawców,
- indywidualne szacowanie wartości – koszt robót oblicza się wtedy od podstaw, analizując realny czas pracy zespołu, zużycie specjalistycznych materiałów (często o znacznie wyższych cenach niż katalogowe) oraz transport.
Do tego dochodzi kosztorysowanie w warunkach luk dowodowych. W sprawach sądowych rzadko kiedy jest do dyspozycji kompletny dziennik budowy czy dokładny obmiar. Często brakuje dokumentacji projektowej lub pojawiają się sprzeczne zeznania stron, np. na temat zastosowanej technologii. W takich sytuacjach biegły nie może być tylko „rachmistrzem”. Musi stać się „detektywem technicznym”, który na podstawie dostępnych wskazówek, zdjęć z budowy lub wiedzy o standardach rzemiosła, rekonstruuje prawdopodobny przebieg prac. Adekwatność nakładów w warunkach niepewności dowodowej wymaga od biegłego szczegółowego uzasadnienia, dlaczego przyjął taki, a nie inny stopień skomplikowania robót.
II. Wielowymiarowa analiza ekonomiczna
Trudność kosztorysowania na potrzeby procesu wynika też z tego, że biegły niemal zawsze kosztorysuje wstecz. Akta dotyczące konfliktu trafiają na biurko eksperta zazwyczaj kilka lat po zakończeniu prac budowlanych. W takiej sytuacji konieczne jest przeprowadzenie wielowymiarowej analizy ekonomicznej, która nie jest jedynie prostym odczytem danych z biuletynu cenowego, lecz procesem rekonstrukcji rynku z danego momentu prac. Przy tego typu zadaniach warto sobie uświadomić kilka kwestii.
- Cena jako statystyka, a nie fakt. Cena jednostkowa – np. średnia krajowa – jest jedynie statystycznym punktem odniesienia, a nie gotowym wynikiem. Biegły musi ocenić, czy w ogóle przystawała do realiów lokalnego rynku i specyfiki danej technologii w roku, w którym powstał spór.
- Rekonstrukcja warunków rynkowych. Kosztorysowanie wsteczne wymaga zbadania, jakie były realne moce przerobowe, dostępność materiałów i stawki specjalistycznych firm wykonawczych kilka lat wcześniej.
- Indywidualne ustalenie wartości. Wartość robót oblicza się, przyjmując nakłady robocizny, materiałów i sprzętu (RMS) – zawsze w odniesieniu do historycznego momentu powstania szkody lub wykonania robót.
Dopiero połączenie badania rynku ofertowego z analizą historyczną pozwala zastosować wspomnianą wcześniej metodę dyferencyjną. Biegły nie szuka ceny „bezpiecznej”, ale odpowiadającej rzeczywistym warunkom w danym miejscu i czasie.
III. Odporność metodologiczna i siła argumentacji
Ten aspekt ma charakter stricte procesowy. Każda pozycja kosztorysowa i stawka roboczogodziny oraz każdy narzut zysku muszą być przygotowane w taki sposób, by biegły był gotowy na konfrontację z pytaniami od pełnomocników oraz ich doradców technicznych. To tutaj teoria spotyka się z praktyką. Z czym biegły musi sobie poradzić?
- Wyzwanie procesowe – koniec „magii systemu”: biegły, który na pytanie o źródło przyjętej ceny odpowiada jedynie: „tak podał system” lub „takie są ceny średnie”, traci przymiot profesjonalizmu. Program kosztorysowy jest jedynie kalkulatorem. To biegły jest autorem wyceny. Sprowadzenie roli eksperta do operatora oprogramowania sprawia, że opinia staje się weryfikowalna tylko na poziomie matematycznym, a nie merytorycznym.
- Obrona przez uzasadnienie – rzetelna opinia powinna zawierać logiczne uzasadnienie wszystkich przyjętych parametrów. Jeśli biegły zdecydował się na górną stawkę rynkową, jego obowiązkiem jest wykazać, z czego to wynika (np. ze skomplikowania robót, rygorystycznych terminów realizacji czy specyficznych warunków placu budowy).
To właśnie ta odporność metodologiczna decyduje o tym, czy opinia stanie się dla sądu wiarygodnym fundamentem wyroku, czy zostanie skutecznie podważona jako dokument arbitralny i powierzchowny.