Łatwiejsza legalizacja samowoli budowlanych
Statystyki wskazują również na rosnącą skalę „domykania” nielegalnych inwestycji sprzed lat. Wiele z nich przez długi czas pozostawało poza kontrolą, jednak zmiany legislacyjne mogą wywołać kolejną falę ujawnień i legalizacji. W styczniu 2026 r. weszły w życie nowe przepisy rozszerzające uproszczone postępowanie legalizacyjne. W tym przypadku nie ma opłaty legalizacyjnej, która w przypadku domu jednorodzinnego wynosi 50 tys. zł. Dodatkowo dla nadzoru budowlanego nie ma znaczenia przeznaczenie terenu. Liczy się to, czy budynek nadaje się do użytkowania oraz nie stwarza zagrożenia dla zdrowia i życia przebywających w nim ludzi. Wcześniej uproszczone postępowanie legalizacyjne obejmowało samowole, których nadzorowi budowlanemu nie udało się wykryć przez 20 lat od zakończenia budowy. Obecnie wymagany okres „przedawnienia” samowoli wynosi 10 lat. Co więcej, uproszczona ścieżka została rozszerzona na przypadki istotnych odstępstw od projektu, które wcześniej nie podlegały legalizacji.
– Z pewnością jest to na rękę tym, którzy samowolę popełnili albo kupili nieruchomość z naruszeniami i teraz czekają na możliwość ich zalegalizowania – przyznaje Marek Wielgo.
Nowe przepisy wprowadzają również mechanizm tzw. „żółtej kartki”. W przypadku istotnych odstępstw od projektu inwestor otrzymuje najpierw ostrzeżenie i możliwość doprowadzenia budowy do zgodności z dokumentacją – bez przerywania prac i bez natychmiastowego wszczynania postępowania administracyjnego. Zdaniem eksperta oznacza to wyraźne przesunięcie akcentów w polityce nadzoru budowlanego.
– Prawo budowlane od lat balansuje między rygorem a zdrowym rozsądkiem. Najnowsza zmiana wyraźnie wychyla wahadło w stronę łagodniejszego traktowania nielegalnych budów. Czas pokaże, czy nie za bardzo – komentuje Marek Wielgo.
Historia pokazuje, że podejście do samowoli budowlanych wielokrotnie się zmieniało. W 1994 r. nadzór wykrył ponad 27 tys. nielegalnych budów, a ich legalizacja była wówczas formalnością. Później przez osiem lat nie było takiej możliwości – przywrócono ją dopiero pod presją społecznych protestów i apeli, m.in. rzecznika praw obywatelskich. Rok 2026 będzie pierwszym pełnym okresem obowiązywania nowych przepisów i dopiero on pokaże ich realne skutki – zarówno dla inwestorów, jak i dla administracji, która może zostać obciążona rosnącą liczbą wniosków o legalizację.