Rządowa strategia mieszkaniowa, którą w marcu zaprezentowali minister finansów i gospodarki Andrzej Domański i wiceminister rozwoju i technologii Tomasz Lewandowski, opiera się na największym od lat zastrzyku środków publicznych na mieszkalnictwo. Ponad 6,7 mld zł w 2026 roku, a łącznie z Krajowego Planu Odbudowy blisko 8,7 mld zł, da – zgodnie z zapowiedzią – warunki do zwiększenia podaży tanich mieszkań czynszowych. Środki te mają także wzmocnić możliwości finansowe osób mogących kupić mieszkanie, ale nie są w stanie zgromadzić wymaganego przez banki 20% wkładu własnego.
Oprócz przedstawienia strategii zapowiedziano także powstanie portalu DOM, na którym będzie dostęp do pełnych danych transakcyjnych, co powinno zwiększyć transparentność rynku. Natomiast kwota 331 mln zł trafi do beneficjentów programu TERMO. Jego głównym celem jest poprawa efektywności energetycznej budynków wielorodzinnych.
System oszczędzania na koncie mieszkaniowym z premią oraz możliwość uzyskania kredytu hipotecznego bez wkładu własnego funkcjonują już dziś. Rzeczywistą nowością, mającą wymierny wpływ na dostępność lokali społecznych, jest zapowiedź obniżenia partycypacji w Towarzystwach Budownictwa Społecznego (TBS) i Społecznych Inicjatywach Mieszkaniowych (SIM) do maksymalnie 10% kosztów budowy (dziś nawet 30%), przy jednoczesnym podwyższeniu progu dochodowego.
Minister Lewandowski podkreślał, że dzięki zmianom zwiększy się grupa osób uprawnionych do skorzystania z tej formy mieszkalnictwa. Najem społeczny jest przeznaczony także dla osób, które nie chcą wiązać się długoletnim kredytem – miesięczne opłaty za lokal będą wynosiły ok. 1/3 kosztów ponoszonych w trakcie zakupu mieszkania na kredyt.
Dzięki środkom zarezerwowanym w tegorocznym budżecie ma powstać lub zostać wyremontowanych ok. 18 tys. lokali komunalnych i społecznych oraz ponad 2,5 tys. miejsc w akademikach, w blisko 900 lokalizacjach.
Minister Domański zapowiedział, że polskie mieszkalnictwo wejdzie na zupełnie nowy poziom. Przeznaczamy na nie rekordowe środki, ale chcemy, by były wykorzystane efektywnie, a rozwój sektora dawał impuls do rozwoju wielu gałęzi gospodarki.
Jak widać, w nowej strategii pokazano znaczący zwrot w myśleniu o mieszkalnictwie, które dotąd – zarówno na poziomie centralnym, jak i samorządowym – traktowano jako obszar kosztów, a nie inwestycję w rozwój społeczny i gospodarczy. Dla młodych Polaków to jasny komunikat: państwo dostrzega wasz problem.
Luka czynszowa rośnie najszybciej wśród młodych
Coraz więcej młodych ludzi zarabia zbyt dużo, aby kwalifikować się do mieszkań komunalnych, ale równocześnie zbyt mało, aby pozwolić sobie na zakup lokalu na kredyt lub stabilny najem komercyjny, przynajmniej w dużych miastach. To właśnie ta grupa znajduje się w luce czynszowej.
W największych ośrodkach miejskich problem ten się nasila, ponieważ ceny mieszkań rosną szybciej niż wynagrodzenia, a koszty kredytu – mimo pewnej normalizacji – pozostają wysokie względem możliwości finansowych trzydziestolatków. Wzmaga to frustrację związaną z brakiem możliwości usamodzielnienia się i przedłużającym się okresem mieszkania z rodzicami lub tam, gdzie warunki najmu są niestabilne.
Szacuje się, że luka czynszowa dotyka nawet 4 mln polskich rodzin, czyli ok. 35% społeczeństwa. Nic więc dziwnego, że zapowiedzi budowy tysięcy mieszkań komunalnych i społecznych budzą ogromne nadzieje.
Lepiej zachować ostrożność
Problem w tym, że w ostatnich latach duże programy mieszkaniowe kończyły się znaczącym fiaskiem. „Mieszkanie Plus” miało w latach 2019–2025 zwiększyć zasób mieszkań o ponad 150 tys. lokali. Efekt? Powstało nieco ponad 9,5 tys.
Podobnie wyglądała sytuacja z Narodowym Programem Mieszkaniowym. Zakładano, że do 2030 r. zostaną zlikwidowane kolejki po mieszkania komunalne. Tymczasem na koniec 2024 r. zainteresowanych nadal było 119 tys. gospodarstw domowych. Oznaczałoby to konieczność budowy niemal 20 tys. mieszkań rocznie. W 2025 r. powstało ich… 1,6 tys. I to w zaledwie 11 z 66 miast na prawach powiatu. W Warszawie ani jednego.
GUS pokazuje stagnację w budownictwie komunalnym
Trudno więc nie podchodzić do rządowych deklaracji z dystansem. Historia pokazuje, że same pieniądze nie wystarczą. Oprócz zasobów finansowych potrzebne są zasoby ludzkie, jak również struktury, kompetencje i determinacja po stronie samorządów, a z tym bywa różnie.
Potwierdzają to dane Głównego Urzędu Statystycznego. Budownictwo komunalne od pięciu lat pozostaje w stagnacji: liczba oddawanych mieszkań oscyluje wokół 1–1,6 tys. rocznie, a liczba rozpoczynanych inwestycji waha się między 0,4 a 1,1 tys. Taki poziom aktywności gmin nie daje podstaw do szybkiego przełomu.