Jednym z aspektów zdolności wykonawcy do realizacji zamówienia publicznego jest jego sytuacja ekonomiczna. Nie trzeba nikogo przekonywać, że asygnując środki publiczne do wykonywania zadań publicznych, powinno się zapewnić, aby trafiały one do podmiotów, które nie będą miały trudności w realizacji zamówienia – a nierzadko zdarzają się na rynku kłopoty skutkujące niewykonaniem lub nienależytym wykonaniem zamówienia, wynikające z problemów ekonomicznych. Niestety, poszła w niepamięć dawna praktyka (popularna w pierwszym okresie obowiązywania ustawy o zamówieniach publicznych) pozwalająca w tym zakresie nie precyzować szczegółowych warunków zamówienia, a badać po prostu dokumenty składane przez wykonawców i oceniać, czy ich sytuacja ekonomiczna nie budzi wątpliwości. Orzecznictwo wyznaczyło kierunek stawiania warunków, które nie pozostawiają miejsca na interpretację, zerojedynkowych, automatycznych w ocenie. Dlaczego „niestety”? Cóż, co prawda takie zerojedynkowe warunki mają zalety (gdy są one stosowane wykonawca startując w przetargu wie, czy je spełnia i nie ma po jego stronie niepewności związanej z oceną ich spełniania). Jednak akurat sytuacja ekonomiczna to kwestia bardzo licznych zmiennych. Nawet jeśli zamawiający użyje do oceny kilku różnych wskaźników (albo syntetycznych modeli oceny