Już w najbliższych latach nowe budynki – od 2028 r. publiczne, a od 2030 r. mieszkalne – powinny spełniać standardy zeroemisyjności. Celem jest wznoszenie budynków energooszczędnych, w których wykorzystywane będą odnawialne źródła energii. Nowe podejście w budownictwie to patrzenie na budynek w pełnym cyklu jego życia – od ekologicznej produkcji materiałów, przez etap użytkowania, aż po rozbiórkę i recykling – tak, aby jego ślad węglowy był jak najmniejszy. Inżynierowie muszą więc znać zasady zrównoważonego budownictwa i wiedzieć, jak wdrażać je na każdym etapie inwestycji. Czy są gotowi do wypełniania standardów nowoczesnego ekologicznego budownictwa? Jak zmieni się ich zawód?

O odpowiedzi poprosiliśmy ekspertów – dr. hab. inż. SZYMONA FIRLĄGA, profesora Politechniki Warszawskiej, prezesa Związku Pracodawców Producentów Materiałów dla Budownictwa, TOMASZA KARPIELA, wiceprezesa zarządu i dyrektora operacyjnego Angel Poland Holding, wiceprezesa Angel Construction, WALDEMARA PERNAKA, dyrektora ds. projektowania i rozwoju w firmie Dekpol Budownictwo, MACIEJA SERDAKOWSKIEGO, kierownika robót na budowie Warsaw Upper One, Strabag, JACKA WOJEWÓDZKIEGO, dyrektora ds. realizacji w firmie deweloperskiej Inpro, JUSTYNĘ CZEREMCHĘ, specjalistę ds. zrównoważonego budownictwa w firmie Dekra Polska.

Czy w obecnych programach kształcenia uwzględnia się tematykę ESG i zrównoważonego rozwoju?

SZYMON FIRLĄG: Z perspektywy Wydziału Inżynierii Lądowej Politechniki Warszawskiej – jak najbardziej tak. Dzieje się to na różnych poziomach kształcenia. Przykładowo na studiach I i II stopnia mamy specjalność „Budownictwo niskoemisyjne” – studenci zdobywają wiedzę i praktyczne umiejętności z zakresu szeroko rozumianego zrównoważonego rozwoju. Oferujemy także studia podyplomowe „ESG w budownictwie”. W ich trakcie można m.in. poznać najważniejsze akty prawne i regulacje związane z wdrożeniem Europejskiego Zielonego Ładu. Coraz więcej jest prac inżynierskich i magisterskich bezpośrednio związanych z tematyką proekologiczną, gospodarki o obiegu zamkniętym czy społecznymi aspektami technologii. Powstają także koła naukowe lub interdyscyplinarne i międzysektorowe projekty, np. Inżynierowie Nowej Generacji, w których studenci koncentrują się na tematyce zrównoważonego rozwoju zasobów budowlanych. Pojawiają się też niestety bariery – najważniejsze z nich to przeładowane programy, konieczność stałego dokształcania kadry oraz brak ustandaryzowanego, spójnego podejścia do tej tematyki między przedstawicielami różnych uczelni.

Czy powstaną nowe specjalności w kształceniu inżynierów?

SZYMON FIRLĄG: Patrząc na dotychczasowe przykłady i doświadczenia innych ośrodków naukowych, trzeba powiedzieć, że takie specjalności już powstają. Poza tym trwa modyfikacja tych istniejących. Tradycyjne kierunki, takie jak: budownictwo, mechanika, chemia, wzornictwo przemysłowe, są gruntownie reformowane. Chodzi o to, by w kształceniu nie zabrakło aspektów zrównoważonego rozwoju, np. budownictwa energooszczędnego i pasywnego, chemii zielonej, zrównoważonego projektowania. Powstają również kierunki na styku różnych dyscyplin, np. rośnie popularność studiów, w których w trakcie omawia się zagadnienia dotyczące inżynierii, zarządzania i nauk społecznych. Ambitne cele Unii Europejskiej, np. dekarbonizacja zasobów budowlanych do 2050 r., powodują, że atrakcyjnej pracy dla inżynierów po takich specjalnościach nie zabraknie. Musimy zrobić wszystko, aby programy studiów były ciekawe i odpowiadały aktualnym potrzebom zatrudnienia.

Jakie kompetencje są dziś najbardziej potrzebne inżynierom?

SZYMON FIRLĄG: Współczesny inżynier potrzebuje połączenia twardych kompetencji technicznych z umiejętnościami miękkimi. Dobrym przykładem jest wspomniany już projekt Inżynierowie Nowej Generacji, realizowany wspólnie przez Miasto Stołeczne Warszawa, Politechnikę Warszawską, Ambasadę Danii i firmę Danfoss. Studenci i naukowcy z Politechniki Warszawskiej opracowali plan dekarbonizacji wybranych budynków w Warszawie do 2050 r. Dzięki udziałowi w projekcie studenci mieli możliwość uzyskania dodatkowych kompetencji w zakresie wykorzystania narzędzi informatycznych, pracy w interdyscyplinarnych zespołach i transferu technologii. Jednocześnie nauczyli się kompleksowo rozwiązywać problemy, uwzględniając aspekty zarówno społeczne, jak i ekonomiczne. Rozwinęli także myślenie projektowe (design thinking) i kreatywność w podejściu do wyzwań. Praca nad projektem pokazała również szerszą perspektywę i wpływ decyzji inżynierskich na społeczeństwo i planetę. Wydaje mi się, że tego typu kompetencje – co potwierdziła mnogość ofert pracy kierowanych do uczestników tego projektu – są dziś najbardziej poszukiwane na rynku pracy.

WALDEMAR PERNAK: Firmy, które nie przygotowują i nie wdrażają procesów uwzględniających zrównoważone budownictwo oraz nie rozwijają standardu funkcjonowania opartego o technologie cyfrowe, w nadchodzących latach staną się przestarzałe i być może utracą pozycję rynkową. Skala zmian, jakie należy wdrożyć w branży wciąż uznawanej za konserwatywną, wpływa na kompetencje, które są dziś wymagane od inżynierów budownictwa. Warto pamiętać, że wiedza techniczna, praktyczna znajomość zawodu i bardzo dobra organizacja pracy dla inżyniera sprawującego funkcję kierownika budowy nie są dziś wystarczające.

W dynamicznie zmieniającym się otoczeniu technologicznym, formalnym i inwestorskim znaczenia nabierają kompetencje miękkie, takie jak umiejętność komunikacji, otwartość na zmiany, zdolność słuchania, współpraca, dzielenie się wiedzą, angażowanie zespołów i chęć rozwoju.

Zielona transformacja i cyfryzacja powodują, że tradycyjnie przypisane inżynierom kompetencje techniczne muszą zostać poszerzone o interdyscyplinarność. Jest ona szczególnie ważna zwłaszcza w obszarze zrównoważonego budownictwa – zarówno ze względu na konieczność sprostania wymaganiom ESG, jak i do budowania przewagi konkurencyjnej.

JACEK WOJEWÓDZKI: Zrównoważone budownictwo wymaga dziś od inżynierów znacznie szerszego zestawu kompetencji niż jeszcze dekadę temu. Decydująca jest nie tylko znajomość nowoczesnych technologii energooszczędnych, lecz także umiejętność integrowania szeregu nowych rozwiązań z tradycyjnymi systemami budowlanymi. Coraz bardziej liczy się również rozumienie cyklu życia budynków: od analizy śladu węglowego materiałów, przez efektywne zarządzanie energią, aż po późniejsze możliwości recyklingu. Dziś najbardziej pożądani są inżynierowie, którzy potrafią łączyć wiedzę techniczną z analizą środowiskową i umiejętnością pracy z danymi. To już nie jest nisza, lecz standard. Mam poczucie, że nadszedł ten moment, w którym wiedza z tego zakresu stała się podstawowym warunkiem pracy w branży.

MACIEJ SERDAKOWSKI: Moim zdaniem nadrzędny zestaw kompetencji obejmuje solidną wiedzę merytoryczną, będącą efektem należytego wykształcenia, kursów i szkoleń. Coraz większe znaczenie ma znajomość technologii cyfrowych – dzisiejsze inwestycje budowlane realizuje się w środowisku BIM. Trudno aktywnie uczestniczyć w procesie inwestycyjnym, bez umiejętności posługiwania się narzędziami niezbędnymi do jego obsługi.
Bardzo ważne są zdolności adaptacji, bo realia budowlane zmieniają się dynamicznie. Rozwijają się technologie, pojawiają się nowe materiały budowlane i rozwiązania konstrukcyjne, zmieniają się priorytety. Inżynier musi nadążać za tymi zmianami i stale aktualizować swoją wiedzę.

Czy inżynierowie budowlani są przygotowani na nowe wyzwania?

MACIEJ SERDAKOWSKI: Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na tak postawione pytanie. Osobiście uważam, że w kwestii zielonej transformacji istotne jest nastawienie. Nierzadko podejmowanie działań w tym obszarze oznacza dodatkowe nakłady pracy, większe koszty czy konieczność wdrażania nowych procedur. Pozornie może się to wydawać nielogiczne czy bezsensowne. Gdy jednak spojrzymy na to zagadnienie z szerszej perspektywy, to dojdziemy do wniosku, że są to drobne niedogodności, konieczne do osiągnięcia naprawdę istotnego celu – stworzenia lepszego świata dla przyszłych pokoleń. O ile starsze generacje bywają obojętne na kwestie środowiskowe, to młodsi inżynierowie wykazują dużą świadomość ekologiczną i dostrzegają głęboki sens przemian i wyzwań, które się z nimi wiążą.

Czy są wśród inżynierów specjaliści z zakresu zielonego budownictwa, bez których realizacja projektów by się nie powiodła?

MACIEJ SERDAKOWSKI: Zakres zielonego budownictwa jest niezwykle szeroki. W jego ramach, od dłuższego już czasu, funkcjonuje liczne grono inżynierów, realizujących swoje talenty w poszczególnych specjalizacjach. A są to m.in. organizacje konsultingowe zajmujące się certyfikacją (LEED, BREEAM), projektanci z różnych branż, którzy muszą dostosowywać się do zmieniających wymagań ekologicznych. Zaliczają się do nich także generalni wykonawcy – często na stanowiskach eksperckich, np. do spraw certyfikacji. Ważną rolę odgrywają także inwestorzy odpowiedzialni za to, by inwestycja była realizowana zgodnie z zasadami zielonego budownictwa. Sądzę, że udział tych specjalistów w procesach budowlanych jest niezbędny, a zapotrzebowanie na ich usługi będzie stale rosło.

Co zmieniło się w rekrutacji inżynierów?

TOMASZ KARPIEL: W czasie rekrutacji inżynierów zwraca się uwagę na kompetencje związane ze zrównoważonym budownictwem. Jeszcze kilka lat temu pytania o certyfikacje środowiskowe czy znajomość konkretnych standardów pojawiały się sporadycznie, dziś są stałym elementem rozmów kwalifikacyjnych. Firmy budowlane zaczynają rozumieć, że projekty niskoemisyjne i energooszczędne stają się rynkową normą, dlatego szukają kandydatów, którzy potrafią działać w tym obszarze już od pierwszego dnia pracy. Jednocześnie coraz więcej jest dostępnych szkoleń i programów rozwojowych. Z moich obserwacji wynika, że wielu pracodawców inwestuje w kursy z zakresu certyfikacji ekologicznych czy nowych materiałów, bo bez takich kompetencji trudno będzie zbudować zespół gotowy na zieloną transformację.

Czy firmy inwestują w szkolenia z zakresu ekologii?

MACIEJ SERDAKOWSKI: Poważne przedsiębiorstwa nie lekceważą kwestii ekologicznych. W firmie Strabag (której jestem częścią), został nakreślony konkretny plan. Jego celem jest osiągnięcie neutralności klimatycznej w roku 2040. To systemowe działanie polegające na wprowadzeniu zmian w funkcjonowaniu koncernu. Naturalną konsekwencją tego jest inwestowanie w szkolenia, właśnie po to, by pracownicy poznali zagadnienia ESG i mieli wskazany właściwy kierunek działań. Uważam, że inne firmy z sektora budowlanego mogą brać z nas przykład i wprowadzić analogiczne rozwiązania – to element ich odpowiedzialności.

JUSTYNA CZEREMCHA: Pracownicy, w szczególności inżynierowie, poszerzają swoją wiedzę i umiejętności z własnej inicjatywy. Chcą w ten sposób zwiększyć atrakcyjność na rynku pracy lub sprostać wymaganiom, które pojawiają się w trakcie realizowanych inwestycji. Firmy natomiast decydują się na szkolenia dla pracowników bardzo często dopiero w momencie wystąpienia konkretnej potrzeby biznesowej wynikającej z wymogów prawnych lub rynkowych. Najczęściej ma to miejsce dopiero wtedy, gdy występuje formalny wymóg projektowy, np. w związku z certyfikacją (LEED, BREEAM, WELL) lub z koniecznością spełnienia założeń wynikających z ESG. W Polsce nie ma bezpośredniego obowiązku przeprowadzania tego typu szkoleń, jednak w praktyce realizacja wymagań ESG oraz rosnące zainteresowanie zielonymi certyfikacjami wymuszają podnoszenie kompetencji pracowników. Dotyczy to w szczególności kadry kierowniczej i inżynierskiej. W efekcie zainteresowanie szkoleniami z zakresu ESG i zrównoważonego budownictwa wyraźnie rośnie.