Wprowadzanie zasad zrównoważonego budownictwa wymaga przede wszystkim zmiany sposobu myślenia o budynku – nie tylko jako pojedynczej inwestycji, lecz o obiekcie oddziałującym na środowisko przez cały czas istnienia. Oznacza to konieczność zastosowania nowoczesnych, ekologicznych materiałów, które będzie można ponownie wykorzystać, tak żeby maksymalnie ograniczyć ślad węglowy i ilość odpadów. Na jakim etapie zmian znajduje się dziś branża budowlana?
Poprosiliśmy o wypowiedź ekspertów. Na pytania odpowiedzieli: DAMIAN KURP, dyrektor do spraw budownictwa ogólnego w Berger Bau Polska, MICHAŁ MICHAŁOWICZ, prezes Knelsen Polska, MACIEJ SERDAKOWSKI, kierownik robót na budowie Warsaw Upper One, Strabag, ROBERT SZMEL-ŁOTOCKI, dyrektor do spraw rozwoju w Maag Polska.
Co musi się zmienić na budowach w związku z wprowadzeniem zasad zrównoważonego budownictwa?
MICHAŁ MICHAŁOWICZ: Największym wyzwaniem na budowach pozostaje wciąż poziom wiedzy wykonawców. Dopóki w tym obszarze nie nastąpi realna zmiana, nawet najbardziej restrykcyjne czy ambitne regulacje prawne nie przyniosą oczekiwanych efektów. W praktyce wielu wykonawców nadal pracuje wg schematów sprzed kilkunastu lat, unikając wdrażania nowych technologii i rozwiązań odpowiadających na współczesne wymagania w zakresie zrównoważonego budownictwa. Kluczowa jest więc systemowa edukacja oraz podnoszenie kwalifikacji, które pozwolą branży skutecznie adaptować się do zmieniających się standardów.
ROBERT SZMEL-ŁOTOCKI: Zrównoważone budownictwo wymaga zmiany podejścia nie tylko do samego procesu realizacji inwestycji, lecz do całego cyklu życia przedsięwzięcia budowlanego. Bardzo ważne jest ograniczenie negatywnego wpływu inwestycji na środowisko poprzez maksymalną redukcję odpadów oraz eliminację materiałów, które nie podlegają recyklingowi lub ponownemu wykorzystaniu.
Niezbędne jest także konsekwentne poszukiwanie i wykorzystywanie ekologicznych materiałów oraz wdrażanie zasad efektywności – nie tylko energetycznej, lecz również w zakresie gospodarowania zasobami – wodą czy innymi surowcami. Nawet pozornie drobne elementy organizacyjne, jak racjonalne zarządzanie zużyciem mediów na budowie, przekładają się na realny efekt środowiskowy.
MACIEJ SERDAKOWSKI: Zmienić musi się przede wszystkim podejście zarówno kadry zarządzającej, jak i pracowników niższego szczebla. Plac budowy to miejsce, na którym generowane są ogromne ilości wszelkiego rodzaju odpadów. Skończyły się czasy, kiedy przy bramie stał jeden pojemnik na odpady zmieszane. Dziś segregacja to bardziej przemyślany proces – podziału dokonuje się na kilkanaście frakcji, a błędy w tym zakresie są bardzo kosztowne. Musi się więc zmienić przede wszystkim mentalność. Jest to proces długofalowy. Na szczęście kary za odpady zmieszane potrafią odpowiednio zmotywować nawet najbardziej opornych.
Jakie są praktyczne trudności we wdrażaniu ekologicznych rozwiązań na budowie?
ROBERT SZMEL-ŁOTOCKI: Największą barierą pozostaje czynnik ludzki: brak świadomości, utrwalone nawyki oraz koncentracja na realizacji bieżących zleceń kosztem długofalowych celów środowiskowych. W warunkach presji czasu i gdy zamówień jest bardzo dużo kwestie ekologiczne bywają traktowane jako drugorzędne.
Wdrażanie rozwiązań proekologicznych wymaga zmiany utrwalonego, zastanego sposobu myślenia. Trzeba także budować systemową świadomość w branży. Nie chodzi wyłącznie o aspekt finansowy czy o spełnienie formalnych wymogów, lecz o odpowiedzialność za przyszłość i konieczność znalezienia równowagi pomiędzy efektywnością operacyjną a środowiskową. Proces ten ma charakter długofalowy i wymaga konsekwentnej edukacji oraz zmiany kultury organizacyjnej w wielu firmach budowlanych.
MICHAŁ MICHAŁOWICZ: Podstawową przeszkodą jest niedostateczna wiedza oraz utrwalony stereotyp, że rozwiązania ekologiczne są z definicji droższe. W rzeczywistości nie jest to regułą. Jeżeli aspekty proekologiczne są uwzględniane już na etapie projektowania budynku, ich koszt nie przewyższa kosztu rozwiązań standardowych. Problem pojawia się wtedy, gdy są one wdrażane na późnym etapie inwestycji – wtedy rzeczywiście mogą generować dodatkowe wydatki. Kluczowe znaczenie ma zatem odpowiednio wczesne planowanie i świadome podejście inwestorów oraz projektantów do tego typu kwestii.
DAMIAN KURP: Utrudnienia wynikają głównie z wyższych kosztów początkowych. Ekologiczne materiały, takie jak: certyfikowane drewno, wełna drzewna, beton niskoemisyjny, bloczki wapienno-piaskowe, tynki bywają droższe niż ich tradycyjne odpowiedniki. Ponadto dostępność niektórych ekologicznych materiałów jest ograniczona, zarówno pod względem ilościowym, jak i czasowym, co ma szczególne znaczenie na budowach o krótkim terminie realizacji.
W grę wchodzi również ryzyko wynikające z braku informacji o trwałości nowych, ekologicznych materiałów, których żywotność i skuteczność nie została jeszcze zweryfikowana w trudnych warunkach atmosferycznych występujących w Polsce. Problemy mogą także wynikać z ograniczonej wiedzy projektowej i wykonawczej dotyczącej zielonych technologii – często są one bardziej skomplikowane niż tradycyjne i wymagają nowych umiejętności technicznych. Należałoby więc zintensyfikować dokształcanie kadry technicznej na budowach.
Trudnością jest też brak wykwalifikowanej siły roboczej. Pracownicy budowlani często nie mają doświadczenia z nowymi, ekologicznymi materiałami, sposobem wykonania, montażu, co prowadzi do błędów wykonawczych. Często pracownicy preferują tradycyjne dobrze im znane i sprawdzone metody, dlatego nie chcą się dokształcać.
Wdrażanie proekologicznych rozwiązań powoduje też utrudnienia związane z zarządzaniem placem budowy. Konieczna jest rygorystyczna kontrola gospodarki odpadami oraz ochrona przed zanieczyszczeniem wód gruntowych substancjami chemicznymi (farbami, rozpuszczalnikami, olejami z maszyn budowlanych). Działania te powinny być przeprowadzone jeszcze przed rozpoczęciem robót – trzeba przygotować odpowiedni plan zarządzania, w którym zostanie określony rodzaj i ilość odpadów. Należy zaplanować selekcję. Musi być ona wdrożona bezpośrednio na placu budowy do odpowiednio oznakowanych kontenerów, zakładając ponowne częściowe użycie, np. kruszyw, materiałów murowych, drewna.
MACIEJ SERDAKOWSKI: W kwestii doboru rozwiązań ekologicznych przed projektantami świat stoi otworem. Ogranicznikiem może być niestety budżet inwestycji. Często bowiem rozwiązania bardziej przyjazne środowisku są odczuwalnie droższe. Ostatnie słowo należy do inwestora i to on decyduje o tym, co wybierze.
Jeśli chodzi stricte o plac budowy, to główną trudnością jest fakt, że wiele firm i ich pracowników postrzega rozwiązania ekologiczne jako swojego wroga. Nie widzą sensu w odzyskiwaniu materiałów i ponownym ich użyciu, sortowanie odpadów traktują wyłącznie jako dodatkową pracę, nie wiedzą, co oznaczają takie pojęcia jak ślad węglowy czy PPM (Parts Per Million, czyli liczba cząsteczek zanieczyszczenia na milion cząsteczek powietrza). Marnotrawstwo w niczym im nie przeszkadza. Potrzebna jest więc ogromna praca u podstaw i edukacja, z której będzie wynikało, jak ogromny wpływ na środowisko ma sektor budowlany.
Czy segregacja odpadów i recykling są realnie stosowane na budowach?
MACIEJ SERDAKOWSKI: Przy dużych kontraktach – tak. Zwykle jest to, niestety, podszyte strachem o poniesienie kosztów utylizacji źle posegregowanych odpadów. Niestety, bo osobiście wolałbym, aby pracownicy należycie sortowali odpady, ponieważ widzą w tym sens, a nie z obawy o potencjalną karę finansową. Z kolei przy małych realizacjach bez ścisłego nadzoru pewnie dalej panuje wolna amerykanka.
MICHAŁ MICHAŁOWICZ: W praktyce segregacja odpadów na budowach nie istnieje, nie ma w tym zakresie realnej kontroli i konsekwencji w egzekwowaniu przyjętych zasad. Nawet jeśli formalnie deklaruje się prowadzenie selektywnej zbiórki, w rzeczywistości bywa ona ograniczona lub nieskuteczna. Pojawiają się wątpliwości co do dalszego etapu przetwarzania odpadów – zwłaszcza gdy te wcześniej posegregowane trafiają do wspólnego transportu. Aby system był wiarygodny i efektywny, konieczna jest spójność działań na każdym etapie – od miejsca powstawania odpadów po ich dalsze zagospodarowanie.
ROBERT SZMEL-ŁOTOCKI: W ostatnich latach można zaobserwować pozytywny trend w tym obszarze, szczególnie w przypadku stolarki otworowej. Demontowane okna coraz częściej są traktowane jako surowiec wtórny. Szkło, elementy takie jak uszczelki EPDM czy profile PVC, rozdziela się i poddaje recyklingowi, a uzyskany regranulat z profili PVC wykorzystuje w kolejnych procesach produkcyjnych. Oznacza to realne wdrażanie idei drugiego cyklu życia produktu.
Podobne rozwiązania pojawiają się w obsłudze logistycznej placu budowy. Przykładem jest system kaucyjny dotyczący palet transportowych. Firmy wprowadzają mechanizmy motywujące do zwrotu palet, a nie do ich spalenia czy wyrzucenia. Ogranicza to niegospodarność i sprzyja obiegowi zamkniętemu. W praktyce dostawcy odbierają palety w trakcie kolejnych dostaw, co porządkuje proces logistyczny i eliminuje problem zalegania odpadów na budowie. Są to konkretne przykłady działań, które pokazują, że gospodarka cyrkularna w budownictwie może za jakiś czas stać się standardem.
Jakie są najczęstsze rozbieżności między wymaganiami środowiskowymi a terminami i budżetem?
ROBERT SZMEL-ŁOTOCKI: Jednym z głównych wyzwań jest złożoność i zmienność przepisów środowiskowych. Regulacje są często skomplikowane, wielopoziomowe i podlegają ciągłym modyfikacjom, co utrudnia przedsiębiorcom ich bieżące monitorowanie i prawidłowe wdrażanie. Wiele firm, szczególnie mniejszych, nie dysponuje wyspecjalizowanymi działami zajmującymi się kwestiami środowiskowymi. Czasami korzysta z usług zewnętrznych podmiotów doradczych.
Generuje to dodatkowe koszty oraz wydłuża procesy administracyjne, zwłaszcza w kontekście uzyskiwania pozwoleń na poziomie lokalnym lub regionalnym. W efekcie przedsiębiorstwa muszą równoważyć wymagania formalne z presją budżetową i harmonogramową. Kluczowe znaczenie miałoby uproszczenie i większa przejrzystość regulacji, co pozwoliłoby firmom efektywniej planować inwestycje i ograniczyć ryzyko organizacyjne oraz finansowe.
MACIEJ SERDAKOWSKI: Moim zdaniem technologia wykonania prac i organizacja placu budowy nie stoi w sprzeczności z wymaganiami środowiskowymi. W związku z tym nie ma bezpośredniego wpływu na termin realizacji.
Jeśli chodzi o budżet, to faktycznie rozwiązania „eko” bywają droższe. Żywię jednak nadzieję, że inwestorzy dostrzegają sens w ekologicznym budownictwie i nie będą w tej kwestii obcinać budżetów.